— Tak pan myśli?

— Oczywiście.

— No to świetnie.

— A gdyby ktoś dowiedział się o tej długiej rozłące...

— A tak. Co mam mówić?

— Że zdradziecki preceptor, zaprzedany wrogom pańskiej rodziny...

— Corsinarim?

— Oczywiście... porwał dziecko, aby pańskie nazwisko wygasło. A teraz, skoro już ustaliliśmy wszystko, skoro odświeżyliśmy pańskie wspomnienia i już pana nie zawiodą, domyślasz się pan, że przygotowałem mu niespodziankę.

— Przyjemną?

— O, jak widzę, nie da się oszukać ojcowskiego serca i oka.