— A, tak, pomiędzy ludźmi uczciwymi — zawtórował major.
— I jeszcze jedno słówko.
— Ależ słucham.
— Otóż byłoby dobrze, gdybyś pan rozstał się z tą czamarką.
— Doprawdy? — zdumiał się major, patrząc na czamarkę z pewnym upodobaniem.
— Tak właśnie. To się może jeszcze nosi w Viareggio, ale w Paryżu taki strój, choć bardzo elegancki, wyszedł już z mody.
— Ale co tu mam na siebie włożyć?
— To, co pan ma w swoich kufrach.
— W jakich kufrach? Mam ze sobą tylko tłumoczek.
— Przy sobie, oczywiście. Po co się obarczać bez potrzeby? A zresztą, taki stary żołnierz lubi podróżować na lekko.