— I co było w tym liście?

— A nie zdradzisz mnie pan?

— O, na pewno nie, nasze interesy się pokrywają.

— No to niech pan czyta.

I major podał list młodzieńcowi.

Andrea przeczytał półgłosem:

Jesteś ubogi. Czeka Cię nieszczęśliwa starość. Czy chciałbyś pan, jeśli nawet nie zostać bogatym, to przynajmniej uzyskać niezależność?

Jedź natychmiast do Paryża, udaj się do hrabiego de Monte Christo (Pola Elizejskie 30) i zapytaj go o syna, którego miałeś z markizą Corsinari, a którego porwano, gdy miał pięć lat.

Syn ten nazywa się Andrea Cavalcanti.

Abyś nie miał pan wątpliwości, jeśli idzie o dobre chęci niżej podpisanego, załączam: