— No właśnie, bo ja tam byłam i to cię zaślepiało, kochany.

— Nie... ale powiedz mi... a pytam z czystej ciekawości; obudziły ją we mnie pewne poglądy, jakie sobie wyrobiłem o pannie Danglars.

— Na pewno niesprawiedliwe, chociaż nie wiem, jakie. Kiedy wydajecie sądy o nas, biednych kobietach, nie możemy liczyć na pobłażliwość.

— No tak, za to same o sobie wydajecie bardzo sprawiedliwe sądy!

— Bo niemal zawsze w naszych opiniach biorą udział żywe uczucia. Ale o co chciałeś zapytać?

— Czy panna Danglars obawia się małżeństwa z panem de Morcerf dlatego, że kogoś kocha?

— Ależ mówiłam ci, że nie jestem przyjaciółką Eugenii.

— E, wy, dziewczęta, choć nie jesteście przyjaciółkami, i tak robicie sobie zwierzenia. Przyznaj się, że zapytałaś ją o to? Aha, widzę, że się uśmiechasz!

— O, to znaczy, że przenikasz wzrokiem deski?

— No, co ci powiedziała?