Następnie dał znak żonie, aby powstała.
— A teraz, ojcze — odezwała się pani de Villefort — przyjmij wyrazy naszego uszanowania. Chciałby ojciec, aby przyszedł też do niego Edwardek?
Ustalone było, że starzec wyraża zgodę przymykając powieki, a odmowę — mrugając nimi kilkakrotnie; jeżeli zaś czegoś sobie życzył, podnosił oczy w górę.
Gdy chciał, aby przyszła do niego Valentine, przymykał prawe oko.
Gdy wołał Barrois, przymykał lewe.
Na propozycję pani de Villefort szybko zamrugał oczyma.
Na ten wyraźny znak odmowy pani de Villefort przygryzła sobie usta.
— Przysłać więc ojcu Valentine? — spytała.
— Tak — dał znak starzec, przymykając szybko oczy.
Państwo de Villefort ukłonili się starcowi i wyszli, rozkazawszy służącemu, aby wezwał Valentine, która zresztą wiedziała, że będzie panu Noirtier potrzebna.