I dziewczyna uśmiechnęła się do starca tak, jak uśmiechnęłaby się do dziecka.

Barrois wprowadził pana de Villefort.

— Czego ojciec sobie życzy? — spytał Villefort.

— Ojcze, dziadek chce, aby wezwać notariusza — wyjaśniła Valentine.

Wobec tak dziwnego, a co najmniej niespodziewanego żądania, Villefort spojrzał na sparaliżowanego.

— Tak — mówiło spojrzenie starego ze stanowczością, która wskazywała, że z pomocą Valentine i sługi, który już wiedział, czego chce jego pan, jest gotów wytrzymać walkę.

— Żąda ojciec notariusza? — powtórzył Villefort.

— Tak.

— Ale po cóż?

Noirtier nie odpowiedział.