— O mój kochany dziaduniu, widzę, że zabierasz mi tylko swój majątek, ale zostawiasz mi nadal swoje serce!

— Tak, tak, oczywiście — mówiły oczy sparaliżowanego, a przymknął je z takim wyrazem, że Valentine nie mogła się mylić.

— Dzięki, dzięki! — wyszeptała dziewczyna.

Tymczasem w sercu pani de Villefort zbudziła się nieoczekiwana nadzieja.

Podeszła do starca i zapytała:

— A więc kochany ojciec zapisuje fortunę wnuczkowi, Edwardkowi?

Stary zamrugał oczyma gwałtownie, jakby wyrażał nienawiść.

— Nie — stwierdził notariusz. — A więc obecnemu tu synowi?

— Nie.

Notariusze spojrzeli po sobie osłupiali.