— Tak, tak, tak! — i z oczu sparaliżowanego wystrzeliły trzy błyskawice.

— Masz nam za złe ten projekt mariażu, czy tak?

— Tak.

— Ależ to niedorzeczność! — żachnął się Villefort.

— Pan daruje — wtrącił notariusz — ale przeciwnie, wszystko to jest bardzo logiczne, jedno wynika z drugiego.

— Nie chcesz, dziadziu, abym wyszła za pana Franza d’Epinay?

— Nie — dał znak starzec.

— I wydziedziczasz pan wnuczkę — zawołał notariusz — bo zawiera małżeństwo, które panu nie odpowiada?

— Tak.

— A gdyby nie ten mariaż, byłaby pańską spadkobierczynią?