— Muszę, łaskawa pani, przyszedłem tylko przypomnieć o zaproszeniu na sobotę.

— Sądził pan, że moglibyśmy zapomnieć?

— Jesteś pani zbyt uprzejma... Ale pan prokurator ma tak poważne obowiązki, a czasem tak pilne...

— Ale mąż dał panu słowo. Właśnie się pan przekonał, że dotrzymuje słowa, nawet gdy ma przez to wszystko stracić, a tu przecież rzecz wygląda zupełnie inaczej.

— A gdzież to odbędzie się obiad? Na Polach Elizejskich? — zagadnął Villefort.

— O nie — odparł Monte Christo — i to sprawia, że pańskie poświęcenie staje się jeszcze godniejsze uznania: odbędzie się to aż na wsi.

— A gdzież to? Zapewne blisko Paryża?

— Tuż za rogatkami, pół mili dalej, w Auteuil.

— W Auteuil! — wykrzyknął Villefort. — A, prawda, żona mówiła mi, że masz pan dom w Auteuil, bo przecież przeniósł ją pan do niego po wypadku. A gdzie dokładnie?

— Na ulicy de la Fontaine pod dwudziestym ósmym.