— No tak, mój Boże, pańskie, i tylko pańskie.
— Proszę pana, kolega z prawej nadaje sygnały. Zbałamucił mnie pan i będę musiał zapłacić karę.
— Będzie to pana kosztować sto franków. Widzi pan sam, że bardzo się panu przydadzą te banknoty.
— Proszę pana, kolega z prawej zniecierpliwił się, powtarza sygnał.
— Niech sobie powtarza, a pan trzymaj.
I hrabia wsunął urzędnikowi plik banknotów do ręki.
— Ale to nie wszystko, mój panie. Za te piętnaście tysięcy nie wyżyjesz pan.
— Przecież nie stracę pracy.
— Owszem, stracisz, bo zamiast sygnałów, jakie przesyła ci kolega, nadasz inne.
— Oj, proszę pana, co też mi pan proponuje? Musiałby pan użyć siły...