— A właśnie zamierzam.
I Monte Christo wyjął z kieszeni drugi plik banknotów.
— Tu jest jeszcze dziesięć tysięcy. Razem z piętnastoma, które już pan masz, da to dwadzieścia pięć tysięcy. Za pięć tysięcy franków kupisz pan sobie śliczny domek i dwie morgi ziemi, a za pozostałe dwadzieścia tysięcy będziesz miał tysiąc rocznej renty.
— Ogród na dwie morgi, tysiąc franków na rok? O Boże! Boże!
— Bierz pan!
I Monte Christo siłą wcisnął banknoty w dłoń urzędnika.
— I co mam zrobić?
— To nic trudnego. Nadać te sygnały.
Monte Christo wyjął z kieszeni kartkę, na której były dokładnie nakreślone trzy znaki oraz numery oznaczające kolejność ich nadawania.
— Jak pan widzisz, nie ma tego dużo.