Nim jednak pani de Villefort podeszła do przyjaciółki, prokurator zdołał szepnąć pani Danglars na ucho:
— Muszę z panią pomówić.
— Kiedy?
— Jutro.
— Gdzie?
— U mnie, w prokuraturze, jeśli pani pozwoli. Tam najbezpieczniej.
— Przyjdę.
W tejże chwili przystanęła obok pani de Villefort.
— Dziękuję ci, kochana — rzekła pani Danglars, próbując się uśmiechnąć. — Już przeszło, już mi lepiej.