— Napisz pan. A gdybyś pan odebrał jakieś mocno skandaliczne wiadomości...

— Powiem o tym panu.

— Sprawi mi pan przyjemność.

Danglars wybiegł z salonu i wskoczył do powozu.

66. Gabinet prokuratora królewskiego

Zostawmy bankiera, którego konie kłusem unoszą do domu, i wybierzmy się z panią Danglars na poranną przejażdżkę.

Mówiliśmy, że o wpół do pierwszej pani Danglars zawołała o konie i wyjechała.

Udała się w kierunku Przedmieścia Saint-Germain, minęła ulicę Mazarine i kazała przystanąć niedaleko Pont-Neuf. Wysiadła i poszła dalej piechotą.

Ubrała się bardzo skromnie, jak przystoi wytwornej damie podczas rannej przechadzki.

Na ulicy Guénégaud wzięła dorożkę i kazała się wieźć na ulicę Harlay.