Zaledwie wsiadła do fiakra, wyjęła bardzo gęsty, czarny woal i przymocowała go do słomkowego kapelusza; włożyła z powrotem kapelusz i z zadowoleniem popatrzyła w kieszonkowe lusterko: za woalem widać było tylko jej białą skórę i skrzące się oczy.

Dorożka przejechała przez Pont-Neuf i wjechała na dziedziniec Pałacu Sprawiedliwości; dorożkarz otwarł drzwiczki, pani Danglars zapłaciła mu i pospieszyła ku schodom; wbiegła na nie lekko i niebawem znalazła się w sali des Pas-Perdus.

Rano załatwia się tu wiele spraw i wielu zaaferowanych ludzi krząta się w Pałacu; ludzie zaaferowani raczej nie przypatrują się kobietom; nikt więc nie przyglądał się szczególnie pani Danglars, gdy przechodziła przez salę, podobnie jak nie zwracało niczyjej uwagi dziesięć innych kobiet, które czatowało tu na swoich adwokatów.

W przedpokoju u pana de Villefort panował tłok, ale pani Danglars nie potrzebowała nawet wymieniać nazwiska; gdy tylko weszła, wstał woźny, podszedł do niej i zapytał, czy to ona ma umówione spotkanie z panem prokuratorem; a gdy potwierdziła, zawiódł ją korytarzem, wzbronionym dla osób postronnych, do gabinetu pana de Villefort.

Urzędnik siedział w fotelu i pisał, odwrócony tyłem do drzwi.

Słuchał, jak otwierają się drzwi, jak woźny powiedział: „proszę wejść, łaskawa pani”, jak zamknął drzwi — i nawet nie drgnął. Ale gdy tylko kroki woźnego ucichły, prokurator poderwał się szybko, zamknął wszystkie zasuwy w drzwiach, zaciągnął zasłony w oknach i obejrzał dokładnie wszystkie kąty. Przekonawszy się, że nikt nie może go ani widzieć, ani słyszeć, uspokoił się zupełnie i rzekł:

— Dziękuję pani, dziękuję za słowność.

I przysunął jej krzesło, na którym pani Danglars natychmiast usiadła, bo serce biło jej tak, że trudno jej było złapać oddech.

— Bardzo już dawno nie zdarzyło mi się szczęście porozmawiania z panią sam na sam i przykro mi niewymownie, że się tu spotykamy, aby przeprowadzić nader trudną rozmowę — odezwał się prokurator, obracając fotel tak, aby znajdować się twarzą w twarz z panią Danglars.

— A jednak widzisz pan, że przyszłam na pierwsze pańskie wezwanie, chociaż rozmowa ta będzie z pewnością dużo cięższa dla mnie niż dla pana.