— Pan d’Artagnan moją żonę wykradł?... Co pan mówisz?
— Na szczęście, mamy go już w ręku i będziesz z nim skonfrontowany.
— A! i owszem — zawołał Bonacieux — bardzo mi będzie przyjemnie twarz znajomą zobaczyć.
— Wprowadzić tu pana d’Artagnana — rzekł komisarz do stróżów.
Wprowadzono Athosa.
— Panie d’Artagnan — rzekł do niego urzędnik — zeznaj, co zaszło pomiędzy tobą a tym oto panem.
— Ależ to nie pan d’Artagnan! — zawołał Bonacieux.
— Jakto? nie pan d’Artagnan? — wykrzyknął zastępca sędziego.
— Nie!... ależ nigdy w świecie!... — odrzekł Bonacieux.
— Więc jak się ten pan nazywa? — zapytał urzędnik.