— Rzecz prosta — odrzekł d’Artagnan — należę do jego najwierniejszych.

— Jego eminencja widocznie chce komuś przeszkodzić w wyjeździe do Anglji.

— Tak, niejakiemu d’Artagnanowi, szlachcicowi bearneńskiemu, który z Paryża wyjechał wraz z trzema swymi przyjaciółmi do Londynu.

— Znasz go pan osobiście? — zapytał naczelnik.

— Kogo?

— A tego d’Artagnana.

— Wybornie.

— Proszę zatem o jego rysopis.

— O! z przyjemnością.

I d’Artagnan podał co do joty rysopis hrabiego de Wardes.