— Wiersze! — powtórzył proboszcz bezmyślnie.

— Powiedzże je, powiedz — zawołał d’Artagnan — to nas rozerwie cokolwiek.

— O nie, bo one są w duchu religijnym — odparł Aramis — jest to wierszowana teologia.

— Tam do djabła — mruknął d’Artagnan.

— Posłuchajcie — rzekł Aramis ze skromną minką, nie bez cechy pewnej obłudy.

Wy, co za szczęściem przyszłem tęsknicie,

Wlokąc dni smutne w ciężkiej niedoli,

Umilknie żal wasz, co w sercu boli,

Gdy go w ofierze Bogu złożycie,

Wy, co tęsknicie.