D’Artagnanowi i proboszczowi wiersz podobał się widocznie.
Jezuita obstawał przy swojem zdaniu.
— Strzeż się światowości w stylu teologicznym. Święty Augustyn o tem mówi: Severus sit clericorum sermo.
— Tak, ażeby kazanie było jasne — powtórzył proboszcz.
— Otóż — przerwał z pośpiechem jezuita, widząc, że akolita jego błąkać się zaczyna — otóż teza twoja podoba się damom i nic więcej: będzie ona miała powodzenie tylko takie, jak obrona praw pani Patru.
— Dałby Bóg!... — zawołał z uniesieniem Aramis.
— A widzisz! — zakrzyczał jezuita — świat wielkim głosem mówi do ciebie, altissima voce. Dążysz do świata, mój przyjacielu i drżę o ciebie, aby łaska nie pozostała bez skutku.
— Uspokój się, ojcze wielebny, ja za siebie odpowiadam.
— Zarozumiałość światowa!
— Ja siebie znam, mój ojcze, postanowienie moje jest nieodwołalne.