— Jeżeli się co znajdzie — mruknął drwiąco Athos.
Oberżyście zimny pot wystąpił na plecy.
— Jakto, jeżeli się co znajdzie?... — wyszeptał.
— Co u djabła! przecież coś być jeszcze musi — odparł d’Artagnan — uspokój się, we dwóch nie wypili chyba całej piwnicy. Szpady do pochwy, panowie!...
— A pan pistolety za pas!...
— Najchętniej.
I d’Artagnan dał przykład. Zwrócił się następnie do Plancheta z rozkazem opuszczenia kurka u muszkietu.
Dali się przekonać Anglicy i, mrucząc, schowali szpady. Opowiedziano im historję uwięzienia Athosa. A ponieważ pochodzili z dobrej szlachty, całą winę zrzucili na oberżystę.
— A teraz, panowie — zakończył d’Artagnan — wracajcie do siebie, a ja zaręczam, że za dziesięć minut przyniosą wam, czego dusza zapragnie.
Anglicy skłonili się i wyszli.