— Wina!... — odezwał się Athos, ujrzawszy go.
— Wina! — wykrzyknął gospodarz osłupiały — wina!... ależ wypiłeś go pan za sto pistolów przeszło; jestem człowiekiem zrujnowanym, zgubionym!...
— Ba!... — rzekł Athos — mieliśmy ciągłe pragnienie.
— Gdybyście chociaż na tem poprzestali, ale potłukliście wszystkie butelki.
— Popchnęliście mnie na nie i potłukły się. Twoja wina.
— Oliwa moja przepadła...
— Oliwa, to balsam cudowny na rany, biedny Grimaud opatrywać musiał te, które mu zadałeś.
— Salcesony pożarte...
— Szczurów zatrzęsienie w tej piwnicy.
— Pan mi za to zapłacisz!... — krzyczał oberżysta zrozpaczony.