— Tak, jaśnie panie.
— Sakiewka ta zawierała sześćdziesiąt pistolów... gdzież ona jest?
— Znajduje się w kancelarji sądowej, jaśnie panie, powiedziano, że to fałszywa moneta.
— Każ więc sobie ją oddać i weź te sześćdziesiąt pistolów.
— Jaśnie pan wie przecież, że co do kancelarji sądowej wpadnie, to i przepadnie. Gdybyż to były pieniądze fałszywe, byłaby jeszcze nadzieja, lecz skoro są dobre...
— Ułóżcie się tam, mój zuchu, to już mnie nie obchodzi, tembardziej, że nie mam ani grosza więcej.
— Czekajcie!... — odezwał się d’Artagnan — gdzie jest koń Athosa?
— W stajni.
— Co może być wart?...
— Pięćdziesiąt pistolów najwyżej.