— Kto ci powiedział?... — zapytała milady, chwytając go za ręce, i patrzyła mu w oczy, starając się czytać w głębi duszy młodzieńca.
D‘Artagnan zmiarkował, że się wygadał niepotrzebnie.
— Powiedz, powiedz natychmiast!... — powtarzała milady — skąd wiesz o tem?
— Skąd się dowiedziałem?
— Tak, tak, powiedz.
— Stąd wiem, że de Wardes wczoraj, będąc w towarzystwie, gdzie i ja się znajdowałem, pokazywał pierścień, który, jak mówił, otrzymał od ciebie.
— A! nędznik!... — zawołała milady.
Nazwa ta dosadna odbiła się, jak można się domyślać, w głębi serca d‘Artagnana.
— Co o nim myślisz?... — dodała milady.
— Zemszczę się strasznie nad tym nędznikiem — mówił d‘Artagnan z miną Jafeta Armeńskiego.