— O winie, które najlepiej lubisz.
— Zapewne, zapewne, jak nie mam szampańskiego, albo szambertina.
— Otóż w braku szampańskiego i szambertina, przyjmiecie to, jakie jest...
— A, tośmy sprowadzili winko andegaweńskie, zostaliśmy już smakoszami?... — mówił Porthos z uśmiechem.
— Ależ nie, wino to od was pochodzi.
— Od nas?... — krzyknęli razem trzej muszkieterowie.
— Czy to ty, Aramisie? ... — zapytał Athos, przysłałeś to wino?
— Nie, może to ty, Porthosie?
— Nie, pewno to ty, Athosie?
— Nie.