— Oto jest, milordzie.
— Daj mi go pan, proszę.
Biorąc pismo z rąk Feltona, rzucił okiem na papier. Przekonawszy się, że to ten właśnie, jakiego się spodziewał, położył na stole, wziął pióro i zamierzał podpisać.
— Wybacz, milordzie — rzekł Felton, wstrzymując księcia — czy Wasza miłość wie, że nazwisko Karoliny Backson nie jest prawdziwem nazwiskiem tej kobiety?
— Tak, panie, wiem o tem — odparł książę, maczając pióro w kałamarzu.
— Zatem Wasza wysokość zna prawdziwe jej nazwisko? — zapytał Felton głosem ostrym.
— Znam je...
Książę zbliżył pióro do papieru.
Felton zbladł okrutnie.
— I znając jej prawdziwe nazwisko, książę jednak podpisze?...