— Z pewnością — rzekł Buckingham — podpisałbym dwa razy nawet.
— Nie mogę w to uwierzyć, — ciągnął Felton, głosem coraz więcej ostrym i urywanym — aby Wasza wysokość wiedział, że chodzi tu o lady de Winter...
— Wiem doskonale, choć dziwi mnie niezmiernie, że i pan wiesz o tem?
— I książę miłościwy podpisze bez wyrzutu sumienia?..
Buckingham spojrzał z dumą na młodzieńca.
— Czy wiesz, mój panie — rzekł do niego — że dziwne zadajesz pytania i że jestem bardzo naiwny, skoro ci odpowiadam?...
— Odpowiadaj, mości książę — mówił Felton — położenie ważniejsze jest, niż przypuścić możesz.
Buckingham pomyślał, że młody człowiek, przysłany przez lorda de Winter, odzywał się w jego imieniu w ten sposób, więc złagodniał nieco.
— Bez najmniejszego wyrzutu — mówił — lord wie tak, jak i ja, że milady de Winter jest bardzo występna i że przez skazanie na deportację czyni się jej prawie łaskę.
Książę dotknął piórem papieru.