— Proszę, bardzo proszę.
Przełożona i pani Bonacieux wyszły.
Milady została z oczami w drzwi utkwionemi; za chwilę posłyszała brzęk ostróg na schodach, nareszcie drzwi się rozwarły i nieznajomy stanął na progu.
Milady krzyknęła: był to hrabia de Rochefort, duszą i ciałem zaprzedany Jego Eminencji.
Rozdział XXXV. Dwie odmiany szatanów
— A!... — wykrzyknęli jednocześnie Rochefort milady — to ty?...
— Tak, to ja.
— Przybywasz?... — zapytała milady.
— Z pod Roszelli. A ty?...
— Z Anglji.