— Cóż Buckingham?
— Nie żyje, lub śmiertelnie ranny; wyjeżdżałam właśnie, nic odeń nie uzyskawszy, gdy jakiś fanatyk go zabił.
— A!... — odezwał się Rochefort — oto, co się nazywa szczęśliwy traf, który ucieszy niezmiernie Jego Eminencję! Czy mu już doniosłaś?...
— Pisałam z Boulogne. Lecz, w jaki sposób ty się tu znalazłeś?
— Jego Eminencja, zaniepokojony, wysłał mnie do ciebie.
— Nie straciłam czasu napróżno.
— O! byłem tego pewny.
— Wiesz, kogo tu spotkałam?
— Nie.
— Zgadnij?