— Cóż to wielkiego?
— Ma się rozumieć, że pojadę. A potem?
— Potem, przejeżdżając przez Lilliers, odeślesz mi powóz i rozkażesz służącemu, aby mi był posłuszny.
— Dobrze.
— Masz zapewne przy sobie jakieś pismo od kardynała?
— Mam pełnomocnictwo.
— Pokażesz je przełożonej i dodasz, że przyślesz po mnie dziś albo jutro i że powinnam się udać z osobą, przybywającą w twojem imieniu.
— Dobrze, rozumiem.
— Wyrażaj się ostro do przełożonej, mówiąc o mnie.
— A toż znów po co?