— O! — mówił Athos — nie, to niepodobna! Bóg niedopuściłby do podobnej zbrodni.
— Wody! wody! — krzyczał d‘Artagnan.
— Nieszczęśliwa kobieta! — szepnął Athos.
Pani Bonacieux otworzyła oczy, wilgotne od pocałunków d‘Artagnana.
— Przychodzi do siebie! — zawołał młodzieniec. — Dzięki ci: Boże!
— Pani — odezwał się Athos — pani, na imię Boskie, powiedz, kto pił z tej szklanki?
— Ja, panie... — odpowiedziała głosem gasnącym.
— Kto wino nalewał?
— Ona.
— Co za ona?