Wyjechała... Kazała powiedzieć, że wróci niebawem.
ARMAND
Czy pani Duvernay pojechała z nią razem?
ANNA
Pani Duvernay wyjechała na kilka chwil przed panią.
ARMAND
Dobrze... Sam. Gotowa jeszcze pojechać do Paryża, aby się zająć tą sprzedażą! Na szczęście uprzedziłem Prudencję, znajdzie jakiś sposób, aby temu przeszkodzić... Spogląda przez okno. Zdaje mi się, że widzę jakiś cień w ogrodzie... To pewnie ona! Woła. Małgorzato! Małgorzato! Małgorzato!... Nikogo... Wychodzi i woła. Anno! Anno!... Wraca i dzwoni. I Anna nie odpowiada... Co to ma znaczyć?... Ta pustka przejmuje mnie chłodem... Jest jakieś nieszczęście w tym milczeniu... Czemu pozwoliłem Małgorzacie się oddalić?... Ona coś kryła przede mną... Płakała!... Czyżby mnie oszukiwała?... Ona! W chwili, gdy myśli o tym, aby mi poświęcić wszystko!... Ale może jej się coś stało!... Może jest ranna!... Może nie żyje!... Muszę wiedzieć...
Idzie w stronę ogrodu, w drzwiach spotyka się twarzą w twarz z posłańcem.
SCENA ÓSMA
ARMAND — POSŁANIEC.