Codziennie rozmawiałyśmy z nią o tobie, bo nikt nie śmiał wymawiać twego imienia. To ona pocieszała mnie. Mówiła, że się ujrzymy! Nie kłamała. Widziałeś piękne kraje. Zawieziesz mnie tam.
Chwieje się.
ARMAND
Co tobie, Małgorzato, ty bledniesz!...
MAŁGORZATA
Z wysiłkiem.
Nic, jedyny mój, nic! Pojmujesz, że szczęście nie może wejść tak łatwo w serce od tak dawna udręczone.
Siada i przechyla głowę wstecz.
ARMAND
Małgorzato, przemów do mnie! Małgorzato, błagam cię!