MAŁGORZATA
Odzyskując przytomność.
Nie bój się, jedyny mój, wiesz przecież, że zawsze podlegałam takim chwilowym słabościom. Ale to prędko przechodzi... patrz, uśmiecham się, jestem silna, widzisz! To tylko zdumienie, że żyję...
ARMAND
Biorąc ją za rękę.
Ty drżysz!
MAŁGORZATA
To nic! No, Anno, daj mi szal, kapelusz...
ARMAND
Z przerażeniem.