Mój Boże! Mój Boże!
MAŁGORZATA
Próbuje z wysiłkiem iść, po czym zrzuca szal z gniewem.
Nie mogę!
Pada na kanapę.
ARMAND
Anno, biegnij po lekarza!
MAŁGORZATA
Tak, tak, powiedz mu, że Armand wrócił, że ja chcę żyć, muszę żyć... Anna wychodzi. Ale jeżeli ten powrót mnie nie ocalił, nic mnie nie ocali. Prędzej czy później istota ludzka musi umrzeć od tego, co jej dawało życie. Żyłam miłością, umieram z miłości.