Bo z tego wyznania mogą wyniknąć tylko dwie rzeczy... Albo w nie nie uwierzę i wówczas będzie pan miał żal do mnie, albo uwierzę i wówczas będzie pan miał smutne towarzystwo kobiety nerwowej, chorej, smutnej albo wesołej wesołością gorszą od smutku... Kobieta, która wydaje sto tysięcy franków rocznie, to dobre dla takiego starego bogacza jak książę, ale bardzo kłopotliwe dla młodego chłopca jak pan. Ale my mówimy dzieciństwa! Niech mi pan poda rękę i wracajmy do jadalni; nie powinni wiedzieć, co nasze zniknięcie znaczy.

ARMAND

Niech pani wraca, jeżeli pani chce... ja proszę, niech mi będzie wolno zostać tutaj...

MAŁGORZATA

Czemu?

ARMAND

Bo pani wesołość jest mi przykra...

MAŁGORZATA

Czy wolno dać panu radę?

ARMAND