Aż nareszcie przyszła pora,

Że oślina pośród jadła —

Z głodu padła.

Dwa koguty

Na dziedzińcu przy kurniku

Krzyknął kogut — kukuryku!

Biją skrzydła jak kańczugi5,

Dziobią dzióby,

Drą pazury aż do skóry.

Już krew kapie, pierze leci —