Dziwisz się? — wierzę — lecz tak jest w istocie.

Stryj, który ojca zastąpił sierocie,

Który mym losem od kolebki prawie

Ciągle się dotąd zajmował łaskawie,

Żądał na koniec nagrody ode mnie,

Lecz jakiej, przebóg! — Prośby, łzy, błagania,

Co tylko serce do litości skłania,

Wszystkiegom użył, wszystko nadaremnie;

I w końcu przyrzec stryjowi musiałem,

Wszelkiem staraniem zyskać rękę twoję.