Gdzie pod skrzydłem rodziców, w gromadzie rodzeństwa,
Brał tak swobodnie, tak pełen ochoty
Życia poranne pieszczoty?!
O! skały, zdroje, doliny i drzewa,
Wy, w które pamięć całą duszę wlewa,
Świadki lat młodych, stałe przyjaciele,
Jakże was starość lubi, jak was ceni wiele!
Przyjemniejszy szmer świerków, milszy cień topoli,
Przy których wolni pasków i wstając powoli,
Pierwsze stawialiśmy kroki.