O! jakież wdzięki urocze

Mają te szare, sterczące opoki,

Z których bluszcz gęsty rozpuścił warkocze,

Co krzyk dzieci powtarzały

I łajane, nas łajały.

Jak smaczna woda zdroju, co się z góry zmyka,

Gdzieśmy groble sypali z piasku i krzemyka,

Albo bzowe rynewki umacniając w skale,

Nieśli przechodniom ochłodę w upale.

A te doliny w kwiecistym ustroju,