odchodzi kiwnąwszy na Wacława, który ze spuszczoną głową odchodzi za nią w drzwi prawe

KLARA

sama

Śmieszniejszego cóż być może,

Jak gdy zwodzić chce zwiedziony!

Ach, jak Wacław w swej pokorze

Zdał się wzywać jej obrony!

Ledwiem, ledwie śmiech wstrzymała,

Ale hola, hola, panno!

Do tryumfu nie masz prawa;