W tym samym czasie jeszcze ktoś...
A zwał się on Włodzimierz Leński;
Był to duch iście gettyngeński127,
Młodzieniec piękny... Chociaż wieszcz,
Kant128 w nim podziwu budził dreszcz.
Przywiózł z Germanii mnóstwo znamion:
Marzenia mgliste — wiedzy plon,
Entuzjastyczny mowy ton,
Kędziory czarne aż do ramion,
Ognistą duszę mknącą hen! —