Niby poprawiać chętnie posłanie,

Podawać leki, twarz smutną mieć,

Wzdychać, a w duszy pomyśleć szczerze,

Ach, kiedyż ciebie diabeł zabierze?

Rozdział I, str. 10

Jakże on umiał wydać się nowym,

Niewinność żartem aż w podziw wzbić.

Krokiem rozpaczy grozić gotowym,

Każdego zręcznym pochlebstwem lśnić,

Chwytać chwilowe serc uniesienie,