Zabrzmiał elegią136 jego flet.

Żegnajcież gry dzieciństwa złote!

Pokochał ciszę i tęsknotę,

Samotność, gwiazdy, nocny czas

I tajemniczy gęsty las,

I lunę137, cudną lampę nieba,

Której składaliśmy i my

Westchnienia nocne i te łzy,

Co je wypłakać z serca trzeba...

Dziś! — myślim, że jej świetlna gra