Stopniowo gaśnie gwiazdek blask,

Kiedy na skraju ziemi dnieje,

I poseł ranka, wietrzyk, wieje,

I z wolna zdąża jasny dzień.

A zimą, kiedy nocny cień

Oblecze wszystko czarną smugą,

Gdy cała ziemia ciężko śni

I mglisty miesiąc blado lśni

I wschód ociąga się przydługo,

Już nie potrafi w łóżku zwlec,