Kart niebezpiecznych; błądząc w lesie,
Otwartą książkę w ręku niesie
I w niej znajduje, z szczęścia drżąc,
Odgłos snów swoich, tajnych żądz;
Wzdycha i sercem swym zabiera
Zachwytów, bólów cudzych świat
I w zapomnieniu szepcze w ślad
List do swojego bohatera...
A on... Ba, nie wiem, kim był on —
Wiem jedno: nie był Grandison!