Błędnej zazdrości udręczenia,
Rozłąki łzy, łzy pogodzenia
I kłótnie znów... A w końcu prób,
Pojadę z wami na ich ślub...
Przypomnę ton porywający
Wyrazów, które tonąc w łzach,
Szeptałem sam w minionych dniach,
U czarodziejki stóp klęczący —
Pieszczotnych, słodkich słówek rój,
Od których odwykł język mój!