Wzniesiona pierś, opadłe ręce,
Na licach nagłe lśnią rumieńce,
Z pobladłych warg ulata jęk
I w oczach blask i w uszach dźwięk.
Nastanie noc; na niebie czaty
Obchodzi miesiąc; w srebrnej mgle
Wywodzi słowik trele swe
I leją woń jaśminu kwiaty.
Tatiana czuwa... snu jej brak
I z nianią w mroku szepcze tak: