A tu księżyca popielaty

Blask się zakradał do komnaty,

Srebrzył na oczach ślady ros

I rozpuszczony ciemny włos;

I w siwych włosów lśnił promyku,

Który spod chustki starej zbiegł;

I tak Tatianę blask ten strzegł

I starą w ciepłym kaftaniku...

I tak ta srebrna cisza drga,

A w niej się chwieją cienie dwa.