Wciśnięta we framugi kąt,

I nierozważnych liter rząd

Wchłania jej miłość... Blask już kona...

Za oknem słychać wiatru świst.

Skończyła. Komu poślesz list?

XXII

Znałem piękności niedostępne,

Chłodne i czyste, jako śnieg,

Nieubłagane, nieprzestępne,

Których nie pojmie nigdy człek.