XXXI
Leży przede mną list Tatiany,
Świętości strzegę tej... Z tych słów
Czar wieje zawsze niespodziany...
Czytam go... Schowam... Czytam znów...
Kto włożył w pióro jej tę żałość
I taką słodką słów niedbałość?
Skąd ten naiwnych westchnień plon
I ten szalony wezwań ton,
Co tchnąc słabością, moc posiada?