Jam zapłonęła, osłupiała

I w myśli rzekłam: Oto ten!

Wszak prawda? Muszę głos twój znać...

To Ty mówiłeś ze mną w ciszy,

Gdy szłam biednemu pomoc dać,

Gdy się modliłam, klęcząc w niszy,

By w serce słodki pokój wlać!

Czyś to nie Ty śród groźnych mgnień,

Gdy nocą wzrok mój się wysilał,

Wstępował w mgłę, jak miły cień,